Wielkość czcionki

Mława

Twoje miejsce.
Twój czas.

Z miłości do pszczół i do ludzi

Magdalena Grzywacz / 11 czerwca 2018

„Jeśli wyginą pszczoły, człowiekowi zostaną cztery lata istnienia" – ten cytat przypisywany Albertowi Einsteinowi w sobotą 9 czerwca kilkakrotnie przytaczano na estradzie zabytkowego parku w Mławie. Sprzyjały temu okazja – Mławskie Święto Pszczoły (organizowane po raz pierwszy w naszym mieście) oraz tematy poruszane przez inicjatora i patronów akcji – specjalistów z Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa.

Celem Mławskiego Święta Pszczoły była promocja pszczelarstwa oraz edukowanie społeczeństwa w zakresie ochrony tych owadów.  – W Polsce mamy około półtora miliona rodzin pszczelich, z czego około 1/3 każdego roku ginie. To jest bardzo dużo. W Stanach Zjednoczonych sytuacja jest jeszcze gorsza. Tam co roku ginie połowa populacji pszczół – przytaczał dane Piotr Szewczak, miłośnik pszczelarstwa.

To właśnie on kilka miesięcy wcześniej zwrócił się do Burmistrza Miasta Mława Sławomira Kowalewskiego z propozycją organizacji Mławskiego Dnia Pszczoły. Piotr Szewczak trudni się  pszczelarstwem od 10. roku życia. Kocha pszczoły, jest właścicielem pasieki w Nowej Sławogórze, a zawodowo pozostaje związany z Mławą. Zamiłowanie do pszczół podziela także burmistrz Mławy. W sobotę Sławomir Kowalewski przyznał, że jest właścicielem dwóch uli i stawia pierwsze kroki w tej dziedzinie. – Dziś wszyscy możemy korzystać z pasji i doświadczeń pana Piotra i innych pszczelarzy. Trzeba rozmawiać o tym, jakie problemy wiążą się z naszym życiem, pszczołami i opryskami. Bo okazuje się, że to wszystko jest ściśle powiązane – mówił burmistrz Mławy.

Patronat nad imprezą objął Główny Inspektorat Ochrony Roślin i Nasiennictwa. W parku stanęło stoisko Inspekcji, obsługiwane przez panie z mławskiego oddziału, które służyły radą osobom pytającym o szkodliwość środków ochrony roślin m.in dla pszczół. Mławę z okazji pszczelego święta odwiedzili także Zastępca Głównego Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa Tadeusz Łączyński oraz Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Roślin i Nasiennictwa Arkadiusz Augustyniak.

Panowie mówili o konieczności przestrzegania reguł stosowania środków ochrony roślin. Apelowali do pszczelarzy, aby o każdym niepokojącym zachowaniu pszczół bezzwłocznie alarmować inspektoraty. – Wszystkie miody są bardzo zdrowe. Ale z naszych ostatnich badań wynika, że często miody z miejskich pasiek, z uli postawionych na dachach, mogą być czystsze, niż te, wytwarzane na wsi. Być może wiąże się to z tym, że rzadziej stosuje się środki ochrony roślin w miastach – mówił inspektor Tadeusz Łączyński.

Informację te podchwycił Piotr Szewczak, który przyznał, że trwają prace związane z uruchomieniem miejskiej pasieki w Mławie. Znajdą się w niej piękne, kolorowe ule opatrzone ważnymi hasłami, np.: „Miód kupujesz, pszczoły ratujesz”, bo każdy z nas kupując miód od pszczelarza, wspiera jego pracę i pomaga pszczołom – zapowiedział pszczelarz.

Pierwsze Mławskie Święto Pszczoły odbyło się w dwóch lokalizacjach, mławskim parku i w Pasiece Barć u Piotra Szewczaka w Nowej Sławogórze, gdzie poprowadzone zostały warsztaty dla młodych osób, które chciały poznać podstawy pszczelarstwa. Natomiast w parku miejskim na miłośników pszczół i ich wyrobów czekały stoiska z miodami i akcesoriami pszczelarskimi. Były też „pszczele” konkursy dla dzieci, możliwość obserwacji życia owadów, smakowanie miodu wprost z plastra i interesujące rozmowy o pszczołach, roli ich królowej oraz o zakładaniu pasieki. Prowadził je Piotr Budziszewski, prezes Koła Pszczelarzy w Płońsku.

Choć frekwencja ma Mławskim Święcie Pszczoły nie należała do rekordowych, w parku wciąż pojawiały się nowe osoby zainteresowane poruszanymi zagadnieniami. Na koniec burmistrz Sławomir Kowalewski zadeklarował, że w przyszłości będziemy organizować kolejne odsłony święta:
 – Nastawiamy się na kolejne edycje święta. Jesteśmy bardzo mocno zmotywowani i dziękujemy wszystkim pszczelarzom, gościom i wystawcom za przyjazd do Mławy.

Magdalena Grzywacz/Rzecznik Prasowy UMM